Napiszę coś, bo imieniny ojca to świetna okazja do tego żeby coś napisać, a ja jestem w stresie i muszę dać upływ moim emocjom. A jestem w stresie, bo piją wódkę i jest im już dość wesoło, wiec po którymś tam odśpiewaniu "jeszcze jeden i jeszcze raz" jedzenie wchodzi im coraz lepiej, co wiąże się z nieustannym krztuszeniem kogoś. No wiec siedzę w pokoju i słyszę jak ktoś kaszle i męczy się, i cisza i moja mama: "Juziu no co ty?!" (znów śpiewają "jeszcze jeden i jeszcze raz"). Potem rozmowa rozbrzmiewa od nowa, wiec wnioskuję, że nikt nie umarł, ale w napięciu jeszcze przez chwilę nasłuchuję, czy dzwonić pod 112 czy nie dzwonić. Boże, jestem starsza od moich rodziców. (śpiewają)

PS. Jadę jutro nad morze. Stęsknilam sie za morzem.


Komentuj
Komentarze:
fotolog.pl :: Wróć